Norwescy koczownicy

Sporty zimowe w Skandynawii bardzo mocno dominują tam nad wszystkimi letnimi dyscyplinami. Ma to tez swój wyraz w folklorze kibiców, który rozwija się właśnie głównie w zimie. We Francji przykładowo zwyczajem już jest, że kibice biegną za peletonem kolarskim zawodników startujących w Tour de France. Kibice w Oslo na pewno nie będą biec za skoczkami albo narciarzami przemierzającymi wytyczone przez pola i lasy trasy – oni mają zupełnie inne podejście.  Bilet wstępu na skoki na Holmenkollen to dobro bardzo deficytowe więc kibice postanowili sobie radzić inaczej. Większość terenów dookoła sty bun i samej skoczni do nikogo nie należy więc można spokojnie oglądać loty narciarskie z okolicy Holmenkollen. O folklorze mówimy dlatego, że kibice przybywający na biegi lub skoki w Oslo zwykle zabierają się z całą rodziną do namiotu, biorą ze sobą sprzęt niezbędny do grillowania i biwakują sobie przy samych trasach ozdabiając namioty w barwy narodowe lub w podobizny swoich idoli. Chociaż dym z rozpalonych ognisk czasami powoduje, że narciarstwo w Oslo nie jest tak przyjemne dla zawodników jak mogłoby być to na takiej siły, która mogłaby odebrać norweskim kibicom prawo do biwakowania. Sporty zimowe w Norwegii straciły by też zbyt dużo ze swojego niepowtarzalnego uroku.